tel: 502124328 | e-mail: studio@karolprajzner.pl

Fotograficzne szaleństwa 2019 -Oto Pan FOTO w nostalgicznym nastroju

Dziwna jest ta zima.  Dzień za dniem nie do końca wiadomo czego się można spodziewać po kolejnych szaro-ciepło, mroźno-deszczowych wschodach dnia, któremu czasem w przypływach dobrego humoru towarzyszy kapryśne słońce. Może to właśnie jest ta różnorodność, której wszyscy szukają nie mogąc się w niej odnaleźć, a którą inni wszyscy odganiają, kropiąc wokół siebie magiczną wodą i rozsiewając ochronne symbole. W ciepłe zabiegane weekendy, kiedy fotograficzne szaleństwa w pełni, bywa, że z utęsknieniem spoglądamy w stronę chłodniejszej pauzy naszego każdorocznego hula-hop. W burzliwym sejmie codziennych myśli co chwila do głosu dochodzą te w stylu: “kiedy ja odpocznę?”, albo: “to wszystko jest tak super, że chciałoby się w końcu spojrzeć na to z boku, na spokojnie”.

Ta ostatnia myśl ma dwa oblicza jak się co roku okazuje. W tornadzie fotograficznych uniesień, kiedy w oknie obiektywów nasze oczy z dziecięcym zachwytem rozszerzają się przez tysiące maleńkich chwil, wydaje się, że czekamy aż będziemy mogli zobaczyć je po raz drugi na spokojnie przy zimowej kawie. Teraz kiedy już ją pijemy i z lubością smakujemy zeszłoroczne ślubne dokonania, wciąż wołamy o więcej z coraz większą tęsknotą do przeżywania tego co nigdy nie jest takie samo. Jeśli chodzi o samą kawę to każde z nas zaparzyło sobie nieco inny aromat.

Kasia odłożyła na chwilę zdjęciowe wyprawki z zacięciem oddając się ceramicznej pasji w Bieszczadzkiej Szkole Rzemiosła -całkiem młodej acz arcyciekawej plamce na płótnie karpackiego pejzażu. Przy bieszczadzkim kominku razem rozgrzewamy piec pomysłów na kolejny rok. Sylwia z głową pełną zachwytu i inspiracji szlifuje warsztaty ostrząc przy okazji swoje studenckie pióro przy naukowych tomiszczach. Taka to przebiegła lisica, że jednocześnie pcha, ciągnie i dekoruje wózek na którym wspólnie jedziemy. Chciałoby się rzec  -strzeż się instagramie, kłaniaj się facebooku!!! No i ja czasem uparty osiołek, czasem głupawe źrebię a najczęściej surykatka zadziwiona wszystkim co wypatrzy po wystawieniu nosa ze swojej dziupli. Trochę montując, trochę szlifując a czasem zupełnie rozkręcając wszelkie śrubki na naszym fotograficznym warsztacie, wciąż patrzę jakby to złożyć w coś tak nowego, że “och” i “ach”. We trójkę zbroimy swoje zmysły do starć z kolorami nadchodzącego sezonu.

Aby czasem zapomnieć o rozterkach czasu a czasem odpocząć od błogiego niby-lenistwa przeglądamy i wspominamy to wszystko co nam się ukręciło w zakamarkach pamięci o minionym roku. Fakt, że obecny nabrał już kształtów i coraz bardziej zaczyna żyć swoim życiem jakoś nie zasłonił jeszcze obrazów przygód jego poprzednika. Zaczęły się one malować fajerwerkami przy gwiazdach pierwszej noworocznej nocy u boku Ani i Piotra. Zimno rześko północno-porannie, romantycznie brodziliśmy w śniegowych zaspach. Ledwo się z nich wygramoliliśmy a weselne dzwony zaczęły nas gnać na północ i w aurze snującej się pół-zimy zwiedziliśmy zakamarki nadmorskich krain. Z rozpędu wskoczyliśmy w skórę pionków na planszy ślubnych gier i rozkręciliśmy się na dobre, gdzieniegdzie zapraszając do tanga naszego nowego fotobudkowego kompana . Patrząc na kalendarz pełen zakreślonych weekendów i imion, przyciągamy do siebie sznureczki niezwykłych momentów i miejsc, które jak kolorowe latawce zaczynają nagle wokół nas wirować.

Momenty, fragmenty, gastronomiczne czary, słowa, inicjały i łączące je znaki plusów i serduszek -wszystko to figlarnie  nas podszczypuje i zmusza do mniejszych czy większych uśmiechów. Plenerowe poranki przy bieszczadzkich mgłach, fotograficzne szaleństwa przy śląskich kluskach, podkarpackie drogi ozdobione wiecznymi remontami, krakowskie rynki i słoneczne pełne zagadki kościoły. Drżące przysięgi wilgotne od kręcących się łez, rozgorączkowane ale uśmiechnięte mamy, cichutko ale pełną gębą dumni ojcowie. Bracia, siostry i całe zgraje przyjaciół, którzy jak kolorowe motyle kręcili się wciąż i zawsze tam gdzie trzeba rozpylając wokół siebie gaz rozweselający. Tajemnicze babcie spoglądające na wszystko z nostalgią i maleńkim uśmiechem. No i Wy, młodzi fajni, na progu wspólnych postanowień, bohaterowie toastów, zadumanych tańców a czasem szalonych parkietowych odlotów.  Wy z którymi poznaliśmy kilka nowych ścieżek, z którymi odwiedziliśmy słoneczne leśne zagajniki i zdobyli kilka szczytów przekrzykując ściany górskich wiatrów. Wy super pary z którymi przegadaliśmy niejeden plener. Bohaterowie naszych obiektywów.

Konkluzja tych wspomnień, przesłaniająca wszelkie pozostałe jest taka, że za Wami tęsknimy. Wami szczęśliwymi, rozpalonymi pełnymi emocji łzami, i lekko nerwowymi dowcipami, w których niezręcznie chowacie lęk i cichą niecierpliwość przed kolejnym zwrotem swojej życiowej żeglugi.  Może trochę za bardzo z nas romantycy. Może nieraz sami nie zdajemy sobie sprawy jakie to dla nas szczęście, że możemy się tyle na Was napatrzeć. Czasem szczęście widziane raz, pozostaje we wspomnieniach jako rzecz niezwykła, później wyjątkowa aby następnie przycupnąć jako przemiłe wspomnienie, grzejące się we własnym cieple.

Widok tego szczęścia, niby wciąż powtarzanego w przeróżnych wersjach wciąż jawi się nam jako największe przeżycie każdego tygodnia czy miesiąca. Raz wyłapane, ewoluuje w nas tak, że aż autentycznie chcemy się nim z Wami dzielić. Mimo, że to przecież wasze wspomnienia -my wam je tylko zwracamy, najlepiej jak potrafimy.  Dziś przy kawie spoglądamy na nie z boku. Z uśmiechem czekamy na fotograficzne szaleństwa, kiedy na wzór Pana Kleksa chwycimy nasze siatki i znów w podskokach będziemy dla Was łapać to co nowe i niezwykłe.

Do zobaczenia wkrótce

KSK – Ekipa Oto Pan FOTO